
Sprawa wygląda na ponurą.
Gdy książka staje się lekturą,
czyta się ją tylko z przymusu,
dla dobrych ocen oraz plusów…
To prawda? Nie! To tylko mit.
Nie czytać lektur? Toż to wstyd!
Zwłaszcza, gdy są wśród nich fajowe
„Wierszyki – jak im tam? – domowe”!
„Wierszyki domowe” Michała Rusinka to prawdziwa zabawa słowem… Autor zbioru z drzwi, okien, progów i balkonów potrafi wyczarować fantastyczne poetyckie światy.
